27 sierpnia, 2026

FILLSTIM – jedna seria, cztery opatentowane sposoby na regenerację skóry. FILLSTIM-B, R, OX czy C?

Rynek stymulatorów tkankowych zrobił się tłoczny. I to bardzo.

Co chwilę pojawia się nowy preparat, który ma nawilżać, zagęszczać, rozświetlać, napinać i najlepiej jeszcze rozwiązywać wszystkie problemy skóry za jednym zamachem. Tyle że skóra nie zawsze potrzebuje wszystkiego naraz.

Czasem jej największym problemem jest odwodnienie i spadek jakości. Innym razem wiotkość. Czasem ewidentnie widać skutki stresu oksydacyjnego, ekspozycji na słońce i nierówny koloryt. A jeszcze w innym przypadku zależy nam przede wszystkim na poprawie struktury i napięcia skóry.

I właśnie dlatego zwróciliśmy uwagę na serię FILLSTIM włoskiego laboratorium Italfarmacia. Zamiast jednego „stymulatora do wszystkiego” mamy tutaj cztery różniące się składem formuły: FILLSTIM-B, FILLSTIM-R, FILLSTIM-OX oraz FILLSTIM-C.

Co najważniejsze – różnice nie kończą się na kolorze pudełka.

 

FILLSTIM. Nowość, która wcale nie jest taka nowa

 

Sama nazwa FILLSTIM może być na polskim rynku stosunkowo świeża, ale technologia stojąca za preparatami ma znacznie dłuższą historię.

Producent, włoska firma Italfarmacia, od lat rozwija linię preparatów SKIN opartych na kwasie hialuronowym, aminokwasach oraz dodatkowych substancjach aktywnych. Formuły objęte są europejskim patentem EP2203222, a obecne preparaty FILLSTIM należą do tych samych rodzin regulacyjnych co wcześniejsze SKIN-B, SKIN-R czy SKIN-COLIN.

Czyli nie mamy tutaj historii pod tytułem: nowa marka, nowa ampułka i piękna kampania reklamowa.

Mamy technologię rozwijaną od lat, która doczekała się kolejnej odsłony.

 

Opatentowane receptury i potwierdzona skuteczność.

Co właściwie robi połączenie kwasu hialuronowego z aminokwasami?

Kwas hialuronowy kojarzymy przede wszystkim z wodą. I słusznie – ma ogromne znaczenie dla nawodnienia oraz właściwości macierzy pozakomórkowej skóry. Ale jego rola biologiczna jest znacznie ciekawsza.

HA wchodzi w interakcje między innymi z receptorami CD44 i RHAMM, uczestnicząc w komunikacji komórkowej i procesach związanych z przebudową tkanek. Jego biologiczna aktywność zależy również od wielkości cząsteczek i sposobu degradacji.

Do tego dochodzą aminokwasy.

Glicyna, prolina czy lizyna są związane z metabolizmem białek budujących macierz pozakomórkową, w tym kolagenu. Nie oznacza to oczywiście, że samo „wrzucenie aminokwasu do skóry” automatycznie wyprodukuje kolagen. Biologia tak prosta niestety nie jest. Sens tej koncepcji polega na stworzeniu fibroblastom środowiska sprzyjającego regeneracji: mamy kwas hialuronowy oddziałujący na macierz i komunikację komórkową oraz odpowiednio dobrane aminokwasy.

Badanie histologiczne opublikowane w 2024 roku, dotyczące śródskórnego podawania fragmentów HA z aminokwasami, wykazało wzrost aktywności fibroblastów, produkcji kolagenu typu III, liczby naczyń oraz grubości naskórka.

A teraz przejdźmy do najważniejszego.

Czym różnią się poszczególne FILLSTIM-y?

FILLSTIM-B – baza, czyli regeneracja skóry od podstaw

Jeśli mielibyśmy wskazać najbardziej uniwersalny preparat z całej czwórki, byłby to właśnie FILLSTIM-B.

W 5 ml preparatu znajdziemy kwas hialuronowy oraz rozbudowaną kompozycję dziewięciu aminokwasów: izoleucyny, leucyny, lizyny, proliny, waliny, glicyny, seryny, alaniny i cysteiny. Oficjalna dokumentacja wskazuje go między innymi w przypadku odwodnienia oraz zmian pigmentacyjnych skóry twarzy.

W praktyce to formuła, o której myślimy przede wszystkim wtedy, kiedy skóra:

– traci nawilżenie,

– staje się cieńsza i mniej sprężysta,

– wygląda na zmęczoną,

– pojawiają się pierwsze drobne zmarszczki,

– potrzebuje ogólnej regeneracji, a nie agresywnej przebudowy.

B można więc potraktować jako dobry fundament terapii biostymulującej.

Nie próbuje być najbardziej spektakularnym preparatem z całej serii. Ma przede wszystkim poprawić środowisko, w którym funkcjonuje skóra.

I czasami właśnie tego potrzeba najbardziej.

FILLSTIM-R – kiedy problemem staje się wiotkość

FILLSTIM-R jest ciekawym przykładem preparatu w stylu „mniej znaczy więcej”.

Jego skład jest znacznie krótszy: kwas hialuronowy oraz glicyna, prolina i lizyna. Jednocześnie preparat występuje w dużej, 9-mililitrowej objętości, dzięki czemu może być wykorzystywany do opracowania większych powierzchni skóry. W badaniu klinicznym wcześniejsza formuła SKIN-R stosowana była między innymi na szyję, dekolt i obszary z obniżonym napięciem.

To właśnie po R sięgamy myślami wtedy, kiedy na pierwszy plan wychodzi:

wiotkość, utrata sprężystości i potrzeba mocniejszej restrukturyzacji skóry.

Szyja. Dekolt. Skóra, która zaczyna tracić swoją „konstrukcję”. Obszary, gdzie dwa mililitry preparatu potrafią być zwyczajnie za małą ilością, żeby sensownie opracować całą powierzchnię.

R nie ma najbardziej imponującego INCI w rodzinie FILLSTIM. I dobrze.

Tutaj liczy się konkretny kierunek działania.

FILLSTIM-OX – gdy skóra ma dość słońca i stresu oksydacyjnego

 

OX jest chyba najbardziej charakterystycznym preparatem całej serii.

Poza kwasem hialuronowym i aminokwasami zawiera zredukowany glutation oraz fosforan askorbylu sodu – stabilną pochodną witaminy C. Oficjalne wskazania FILLSTIM-OX obejmują uszkodzenia skóry związane z działaniem wolnych rodników, a także pigmentację i odwodnienie.

To bardzo ciekawy kierunek szczególnie dla skóry:

  • poszarzałej i pozbawionej blasku,
  • po intensywnej ekspozycji UV,
  • z nierównym kolorytem,
  • zmęczonej,
  • z widocznymi oznakami fotostarzenia,
  • narażonej na nasilony stres oksydacyjny.

Czyli idealny preparat na regenerację skóry po urlopie w ciepłych krajach.

Glutation jest jednym z ważnych elementów wewnętrznego systemu antyoksydacyjnego organizmu. W OX został zestawiony z pochodną witaminy C oraz aminokwasami, tworząc preparat ukierunkowany nie tylko na regenerację, ale także na ochronę przed stresem oksydacyjnym.

I tutaj ważne zastrzeżenie.

W niektórych materiałach handlowych FILLSTIM-OX opisywany jest jako preparat „wybielający”. My tego określenia nie lubimy i nie potrzebujemy. Nie chodzi o wybielanie skóry, tylko o poprawę jej jakości, pracę nad stresem oksydacyjnym i wyrównaniem kolorytu.

To zdecydowanie bardziej sensowny opis i zdecydowanie bliższy temu, czego oczekujemy od nowoczesnej medycyny estetycznej.

 

FILLSTIM-C – najbardziej nietypowy z całej rodziny stymulatorów tkankowych

 

I na koniec C.

Tutaj poza kwasem hialuronowym oraz aminokwasami pojawia się cholina. Preparat zawiera również glicynę, serynę, alaninę, prolinę, lizynę i cysteinę.

Dlaczego cholina jest interesująca?

Jest prekursorem acetylocholiny, a skóra – o czym mówi się zdecydowanie za rzadko – posiada własny nie-neuronalny układ cholinergiczny. Sygnalizacja z udziałem acetylocholiny uczestniczy między innymi w funkcjonowaniu keratynocytów, integralności bariery naskórkowej i procesach regeneracyjnych.

Dlatego C ma nieco inny charakter niż pozostałe preparaty. Jest ukierunkowany na regenerację komórkową, poprawę struktury i napięcia skóry.

Preparaty z choliną bywają określane jako działające „botox-like”.

 

A co na to badania?

I tutaj robi się naprawdę ciekawie.

W 2023 roku opublikowano badanie kliniczne obejmujące 60 kobiet w wieku 35–64 lat. Stosowano cztery formuły Italfarmacia: SKIN-B, SKIN-R, SKIN-OX oraz SKIN-COLIN – czyli preparaty należące do rodzin, z których wywodzą się dzisiejsze FILLSTIM-y.

Terapia trwała 60 dni, a ostatnią ocenę wykonywano w 90. dniu.

We wszystkich czterech grupach odnotowano statystycznie istotną poprawę ocenianych parametrów: drobnych linii, zmarszczek oraz pigmentacji. Autorzy obserwowali również poprawę tekstury, blasku i napięcia skóry.

Czy jest to badanie idealne? Nie.

Grupy były dość małe, nie było grupy placebo ani randomizacji, dlatego nie będziemy udawać, że jest to poziom dowodów charakterystyczny dla dużych badań farmakologicznych.

Ale w świecie preparatów estetycznych, gdzie bardzo często otrzymujemy fantastyczną ulotkę, piękne zdjęcia i praktycznie zero danych klinicznych, 60-osobowe badanie dotyczące wszystkich czterech badanych formulacji jest zdecydowanym plusem.

I między innymi dlatego FILLSTIM zwrócił naszą uwagę.

FILLSTIM-B, R, OX czy C – który jest najlepszy?

Każdy. Ale nie dla każdego.

I to jest chyba najlepsza odpowiedź.

B wybierzemy, kiedy chcemy przede wszystkim odbudować jakość, nawodnienie i ogólną kondycję skóry.

R ma więcej sensu przy wiotkości oraz wtedy, gdy chcemy opracować większe powierzchnie, takie jak szyja czy dekolt.

OX jest wyjątkowo interesujący w przypadku skóry zmęczonej, pozbawionej blasku, z nierównym kolorytem i oznakami stresu oksydacyjnego.

C daje nam jeszcze inny kierunek – cholinę, regenerację komórkową i pracę nad strukturą oraz napięciem skóry.

I właśnie tutaj znajduje się największa zaleta całej serii.

Nie musimy próbować dopasować każdej skóry do jednego stymulatora. Możemy dopasować stymulator do skóry.

FILLSTIM to stymulatory tkankowe, a nie klasyczny wypełniacz

Nazwa może trochę mylić.

W dokumentacji producenta znajdziemy sformułowania dotyczące „wypełniania i modelowania macierzy/matrycy skórnej”, jednak FILLSTIM-B, R, OX i C są preparatami przeznaczonymi do śródskórnej, często mikroigłowej biorewitalizacji i pracy nad jakością tkanki. Nie traktujemy ich tak jak klasycznego wypełniacza wolumetrycznego służącego do modelowania kości policzkowych czy zmiany kształtu twarzy.

I to jest dokładnie ten kierunek zabiegów estetycznych, który lubimy najbardziej.

Nie chodzi o to, aby zmieniać twarz. Chodzi o to, aby poprawiać jakość tego, co już mamy.

Nawodnić skórę. Przywrócić jej sprężystość. Pobudzić procesy regeneracyjne. Zadziałać tam, gdzie rzeczywiście pojawia się problem, zamiast bez końca dokładać objętość.

Ile zabiegów FILLSTIM trzeba wykonać?

FILLSTIM jest terapią przeznaczoną przede wszystkim do stosowania w serii. Liczba zabiegów i odstępy pomiędzy nimi powinny być dobierane indywidualnie do konkretnej formuły, kondycji skóry oraz celu terapii.

I tutaj po raz kolejny wracamy do zasady, którą powtarzamy w SPECTRUM od lat:

jeden przypadkowy zabieg stymulatorem nie zastąpi dobrze zaplanowanej terapii.

Procesy związane z przebudową macierzy pozakomórkowej i produkcją nowych białek strukturalnych potrzebują czasu. Dlatego zamiast „strzelać” pojedynczym preparatem raz na kilka miesięcy, zdecydowanie bardziej cenimy konsekwentne terapie oparte na diagnozie skóry i planie zabiegowym.

FILLSTIM w SPECTRUM Kraków

FILLSTIM jest dla nas interesujący nie dlatego, że jest kolejną nowością.

Wręcz przeciwnie.

Podoba nam się to, że za nową nazwą stoi wieloletnia technologia, cztery rzeczywiście różniące się formuły, badania oraz dane kliniczne dotyczące preparatów należących do tych samych rodzin technologicznych.

A przede wszystkim podoba nam się możliwość wyboru.

Bo dobra terapia stymulująca nie zaczyna się od pytania:

„Jaki stymulator chcesz zrobić?”

Zaczyna się od pytania:

„Czego w tej chwili potrzebuje Twoja skóra?”

I dopiero wtedy wybieramy preparat.

Tak wygląda profesjonalna medycyna estetyczna.

Cenę zabiegu stymulatorami tkankowymi z rodziny FILLSTIM znajdziesz tutaj CENNIK.

Włoski sposób na skórę.

Najnowsze aktualnosci
Zobacz wszystkie